2011/12/10

GREY COAT

     W poprzednim poście pokazywałam płaszcz i buty osobno, dziś w minimalistycznym zestawie. Myślałam, że kolejne okrycie wierzchnie w kolejnym kolorze będzie zbędne, ale kiedy na stronie internetowej Pull and Bear zobaczyłam ten szary geometryczny płaszcz, wszelkie wątpliwości zniknęły. Myślałam również, że zamówienie prosto do sklepu będzie tańsze i bezpieczniejsze. I tutaj też się myliłam. Kobiety nazywające się 'wykwalifikowanym personelem' ze słowem 'wykwalifikowany' nie mają nic wspólnego. Odsyłają nas do domu, każą drukować niezrozumiałe kwitki, mają problem ze znalezieniem paczki na magazynie. Wniosek: zamawiajcie kuriera do domu:)
     Koło butów chodziłam dobre dwa miesiące. Przekonały mnie niewysokim koturnem i wyższą cholewką. Nie obraziłabym się gdybym znalazła takie czarne:)


2011/12/04

WHAT I BOUGHT

    Szary płaszcz (po ponad dwóch tygodniach i przygodach z niedouczonym personelem), botki i zamiennik TYCH burgundowych spodni mam już w domu, czekam jeszcze tylko na przesyłkę od asos. W międzyczasie kupiłam dwie pary porządnych skórzanych kozaków i kilka swetrów na zimę. Zastanawiam się jeszcze nad panterkowym płaszczem i burgundowymi botkami.
     A jakie są Wasze ostatnie zakupy?:)


coat - pull and bear% / fur - asos % / boots - zara / trousers - zara

2011/12/01

BURGUNDY KNIT + DALMATIAN BOOTS

     Sweter ze zdjęć jest chyba jednym z najbardziej rozpoznawalnych swetrów. Wystarczy zobaczyć skrawek i już wiemy, że to ten-burgundowy-golf-z-zary. Żeby było ciekawiej: nienawidzę golfów. Po prostu. Mimo, że są praktyczne, funkcjonalne...nie znoszę ich. To jest jedyny egzemplarz, który naprawdę uwielbiam i który noszę. Nie wiem co zadziałało na jego korzyść, kolor, sploty, forma, krój...może wszystko na raz, ale pewne jest, że stał się jedynym masowo pożądanym golfem.
    Pokazuję też nowy płaszcz, w którego znalezienie (w cenie dla ludzi) przestałam wierzyć. W końcu sam wpadł mi w łapki:)  Połączenie wełny i skórzanych elementów - idealne!
    Zdjęć jest mniej, bo dosłownie zwiewało mnie w dniu ich robienia z drogi, a i zachmurzenie dawało się we znaki. Nie mam pojęcia jak posty będą wyglądały zimą, mam tylko nadzieję, że nie będę musiała zawieszać.


2011/11/25

FAUX FUR

     Czasami mam wrażenie, że mam największe szczęście ze wszystkich osób jakie znam. I gdyby nie ono dzisiejszy post nie byłby taki, jaki jest. A mianowicie chodzi o futro. Gdy zobaczyłam je w sklepie było jeszcze tak ciepło, że mierzyłam je do szortów, no i z racji temperatur odłożyłam na miejsce. A kiedy już się zdecydowałam, że jednak chciałabym, żeby to w mojej szafie wisiało, nie było już po futerkach śladu. Tradycyjnie. A później całkiem przez przypadek znalazłam je na allegro. Nowe, z metkami, w moim rozmiarze i na dodatek 60pln tańsze.
    Pomysłów na nie mam mnóstwo, dzisiaj w najprostszej wersji. Tak, aby grało pierwsze skrzypce.


2011/11/21

SNAKE SHIRT + RED BAG

     Koszulę pokazywałam już w tym poście. Zwlekałam z dodaniem całego zestawu, bo czekałam aż kurier dostarczy mi tę czerwoną torbę. Tak wiem, piąty shopper wskazuje na małą obsesję, ale nic nie poradzę-te torebki są idealne! Sprzedałam prawie wszystkie poprzednie na rzecz tych minimalistycznych 'pudełek'. Doskonale wpisały się w mój gust i mogłabym mieć je we wszystkich kolorach. A ta czerwień jakoś szczególnie pasuje mi do wężowej koszuli.
     Fanką zwierzęcych motywów byłam zawsze, nie do końca są bezpieczne, ale potrafią nadać charakteru i ożywić wszystko. W odpowiedniej dawce bywają niezastąpione. I cieszę się, że wreszcie gadzie printy chociaż na chwilę zdetronizowały nieśmiertelną panterkę i urozmaiciły nasze szafy:)


2011/11/19

NEW BOOTS

     Te buty miałam w koszyku jakiś miesiąc, ale pierwotna cena nie zachęcała do zakupu. Dopiero po jednodniowej obniżce 50% zdecydowałam się na zakup. Ten typ obuwia, które zazwyczaj nie pasuje do większości garderoby, ale za to 'robi' cały outfit. Albo się je kocha, albo nienawidzi. Dość kontrowersyjne, ale potrzebowałam takich butów:)

2011/11/13

RED JEANS

     Czerwone spodnie kupiłam po okazyjnej cenie dość dawno, kiedy dopiero zaczynał się na nie szał. Nie były dokładnie takie jakich szukałam, ale z braku laku (no i ciekawej ceny) wylądowały w mojej szafie. A że ,,jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma'' u mnie nie działa to ubrałam je góra dwa razy i wystawiłam na aukcję. Na moje szczęście, kobieta która je wylicytowała, jak na allegro przystało, nie zapłaciła. I tak zostały u mnie. Teraz robię z nimi mnóstwo zestawów i szukam odpowiedniej koszuli, żeby stworzyć ten najlepszy, który ciągle siedzi mi w głowie:) Dzisiaj pokazuję ulubiony set, który zakładam zawsze, kiedy nie mam ochoty kombinować, kiedy mam mało czasu, lub kiedy mam wrażenie, że naprawdę nie-mam-się-w-co-ubrać ;-)