2013/02/04

ORIGAMI SKIRT

     Każdy z nas ma coś takiego, że myśląc o jakimś przedmiocie ma jeden konkretny model przed oczami. Najpopularniejszy jest chyba samochód. Myślę ,,samochód'' i widzę standardowy prostokąt z kółkami, wiecie, taki jak się w szkole rysowało...A miałam pisać o spódnicy. Niby nie mam problemów ze słowotokami, podobno pod względem gadatliwości nawet nie można mnie zaliczyć do kobiet! No trudno, zdarza się nawet najlepszym...
     Wracając do meritum; jeśli mówię ,,spódnica'' to nie widzę nic innego jak obciśnięty kawałek materiału sięgający przed kolano, ładnie nazwany krojem ołówkowym. Słabe skojarzenie, pewnie stąd moja niechęć do tej części garderoby. I pewnie też dlatego wszystkie moje spódniczki są zaprzeczeniem mojego wyobrażenia: Żółty Neopren, Złoty Żakard, Czarna z Zakładkami, Sztywny Żakardowy Trapez...i Szare Origami. Gwóźdź dzisiejszego programu, najdziwniejszy skrawek materiału z rodziny spódnicowatych jaki mam w garderobie, który z jednej strony może być tłem dla wzorzystej koszuli lub kolorowego płaszcza, a z drugiej fantastycznie sprawdza się jako element skupiający na sobie całą uwagę. Dodatkowo całkiem nieźle grzeje cztery litery! Brzmię jakbym odkryła idealny zamiennik spodni...nie dajcie się nabrać, do wiosny mi przejdzie.











skirt - @ choies / tee - no name / bag, shoes, coat - zara

2013/01/29

SPOTTED SHIRT

     Trzydzieści sześć czy trzydzieści osiem? Lepsza będzie luźna czy bardzo luźna? - ŻADNA. Czyli ,,Jak przetrwać zakupy z Towarzyszem Życia. Poradnik dla opornych''. Ja nie jestem oporna, ale czasami mam ochotę dotknąć ściany. Głową. Z rozbiegu. Zwłaszcza, gdy zalotka staje się narzędziem do obrzezania. Ok, to akurat było śmieszne. W sumie zawsze jest śmiesznie, ale zawsze też zdarza się też taka jedna krótka chwila, w której mam ochotę aby ucierpiała jakaś ściana i moje czoło. Tak było w przypadku tej koszulinki, dla mnie bazowej białej koszuli w ciapki, dla niego abstrakcyjnym wytworem, który trzeba zgładzić zanim złoży jaja.
     Wypadałoby posłodzić na koniec (bo wiem, że będzie jednym z czytelników?). Ma swoje wymagania, ale jest jedynym osobnikiem płci męskiej, którego znam i który nie zmusza mnie do szopingowego celibatu. A wręcz przeciwnie, wędrujemy między wieszakami prawie zawodowo i na dodatek rozumiemy się bez słów. Prawie. I tak oto koszula plamista jednak znalazła się w spółce z ciemnoszarym jeansem i oficerko-kaloszami. Kaloszo-oficerkami? Nieprzemakalnym obuwiem w kształcie oficerek.










shirt & necklace - h&m / jeans - cubus / watch - guess via onezero.pl / coat & bag - zara

2013/01/26

HEELED BOOTS

    Tekst o miłości mojego życia powinien być długi mniej więcej...do jutra. Ale będę tajemnicza i nie powiem właściwie nic, podobno milczenie i emocje równe zeru mogłyby być moimi drugimi imionami. Ale nie, na drugie mam Kasia. Ale za to moje jesienno-zimowo-wczesnowiosenne buty są tajemnicze...wiecie, czarne, mroczne, pogrzebowe, pewnie jedzą koty. No nic nie poradzę, mam jakiś wewnętrzny wstręt do kolorowych zabudowanych butów na obcasie, podkreślam: na obcasie. Stópki-cukierki dopiero na wiosnę.



 choies & zara

 zara

 zara & zara



Niieprędko się tu pojawię, TŻ, który robi mi zdjęcia nie odchodzi od książek, ja podobnie, i mimo, że pogodynki obiecują ocieplenie, ja na zdjęcia nie mam szans, więc zapraszam na fejsika, gdzie wrzucam kawałki zestawów, jakieś inspo i trochę innych, mniej lub bardziej interesujących dzieł. Buźka!:*

ah, a tutaj jeszcze kilka aukcji: http://allegro.pl/listing.php/user?us_id=4075344

2013/01/18

WHITE DRESS + ORANGE LIPS

     Zdjęcia o tej porze roku to prawdziwy Survival. Przez największe eS jakie znacie. Co prawda nie taki, jak pomykanie w czółenkach kiedy śnieg po kostki, ale żeby pokazać rąbek sukienki nie wystarczy zdjąć szalik...Niby jestem jedną z najbardziej zimnoodpornych istotek jakie znam, ale KURDE są jakieś granice. A jak są granice to jest też wybór. Podobno z każdej sytuacji jest jakieś wyjście (no, oprócz momentu, kiedy zdajesz sobie sprawę, że nie wzięłaś ani kluczy do mieszkania, ani telefonu i spędzasz sześć godzin pod drzwiami...nieważne). Plan A: zawieszasz blożka na czas niekreślony, dokładniej czas opadów śniegu, reaktywujesz gdy rtęć w termometrze znajduje się nad magiczną kreseczką przy zerze. Plan B: rozbierasz się jak do rosołu bez względu czy mamy lipiec czy luty, a sumę odłożoną na nowe szpileczki przeznaczamy na walkę z przeziębieniem. Siódmym tej zimy. Ja, mistrz improwizacji, sprawnie żongluję obydwoma Planami i nawet w takich warunkach (od czasu do czasu) jestem w stanie pokazać co miałam na sobie stycznia szóstego na urodzinach mojego chrześniaka. Biała kiecka w stylu niesamowitej La Manii, czarna kolia i kontrastowo kozaki do kolan. Tylko zamiast płaszcza była krótka bikerowa kurteczka...ZIMO! WY...jdź.

Przypomniało mi się. Późną podstawówką miałam nadzieję, że na taki obóz przetrwania kiedyś pojadę... Ktoś mnie posłuchał i teraz mam swój obóz co roku od grudnia do marca... Skąd mogłam wiedzieć, że takim myśleniem rzucam klątwę na wszystkie feszyn blogerki ?










coat - @ asos / dress - handmade / necklace - h&m / shoes, bag - zara

i ostatnie dni aukcji: http://allegro.pl/listing.php/user?us_id=4075344

2013/01/11

BLACK QUILTED COAT + DENIM SHIRT

     Coś o rzeczach, które kochamy, a które skazujemy na samotność. To chyba nawet nie do końca o mnie, bo szczerze nienawidzę zbieractwa, ale jak widać - zdarza się nawet najlepszym. Mówię tutaj o tym szaro-czarno-skórzano-wełniano-iBógwiejeszczeco kapoku, którego bezdusznie omijam w codziennym dobieraniu  okrycia wierzchniego. Powaga, od miesiąca cieszy moje oko...na wieszaku, bo włożyć go okazję miałam tylko raz. Nie. Okazji miałam wiele, ale CHCIAŁAM tylko raz. Don't know why.
W tym dzisiejszym pościku, kiedy jeszcze było wiosennie i wychodząc z domu nie wpadałam twarzą w zaspę, nałożyłam go na siebie po raz drugi w towarzystwie dżinsowej koszuli, więc mam nadzieje, że nie będzie mu smutno...
 Tak bardzo mi się podoba i tak bardzo go nie noszę...













coat - @ choies / shirt - pull&bear / beanie - cubus / watch - Guess via @ onezero / jeans - bershka / bag and boots - zara

2013/01/08

LIPSTICKS

     Guru makijażu to ja na pewno nie jestem. Właściwie...mogłabym żyć na samym podkładzie, tuszu do rzęs i jakimś różu co by moje blade lico nieco ożywił i zatuszował wieczne niewyspanie. A do tego szmina, mocna, półśrodkami się nie zadowalam, musi być kolor. Błyszczykami też się nie bawię, bo bardziej lubią się z moimi włosami, a producent zaleca do ust... no cóż. Wracając więc do pomadek; uwielbiam maziać się nimi pod kolor jakiegoś ubraniowego elementu... butów, torebki, koszuli, ale całkiem nieźle czuję się też w monochromatycznych zestawach, gdzie moje usta są jedyną kolorystyczną plamką. W sumie, w mojej ubogiej kosmetyczce znajduje się sześć kolorów, na zdjęciach tylko cztery, bo dwie czerwone, cholera, zgubiłam.


 Kobo, nr 108 Fuchsia

 Inglot, nr 401

 Inglot, nr 31

Bordo: ołówek Inglot, nr 33

Brakuje ołówka Inglot nr 20 i jakiejś sephorowej czerwieni:)

2012/12/29

BLACK DRESS + LEO BAG

     Zestaw sprzed kilku dni, dokładnie z drugiego dnia świąt, więc tak jakby trochę kotlet odgrzewany, ale ja się lubię powtarzać. Na dodatek szczerze się zaprzyjaźniliśmy, bo nie dość, że czarno, to jeszcze wygodnie. Monokolorystyczne ubiory powoli stają się moją specjalnością, a to wszystko dlatego, że darzę je naprawdę silnym uczuciem...i wiem, że w tej kwestii też się powtarzam. Piętnaście minut temu dotarło do mnie, że to chyba nawet nie czerń, ale ta kiecka tak na mnie oddziałuje, chociaż to pospolity trapez z jeszcze bardziej pospolitej bawełny. Bo przyznaję bez bicia, że coś, co nie ma dwóch nogawek rzadko kiedy znajduje się na mnie. Mój błąd, bo spódniczka plus kozaki to strzał w dychę, o czym przekonałam się tej zimy dokładnie raz łącząc złotą żakardową bombkę z czarnym butem. Ale ten post, który jest zarazem ostatnim w tym roku (Koncertu Życzeń, podsumowania roku ani zbioru wszystkich ałtfitów nie ujrzycie), rozpoczynam erę NOSZENIA tych wszystkich sukienek i spódnic, które mam w szafie, a które do tej pory były ozdobami jej wnętrza i paniami do towarzystwa dla reszty ubrań. Mocne jak na mnie, zagorzałą fankę spodni, ale jak powiem sobie, że coś zrobię, to nie ma takiej siły żebym nie zrobiła. Druga sprawa, że rzadko jest taka siła, że cokolwiek zaczynam postanawiać...Ah, no i postanowienia są absolutnie passe, niemodne i w ogóle jak białe kozaczki, podobnie jak pantera na mojej dzisiejszej torebce, więc nie zapominajcie nie robić postanowień i nie nosić pantery, SZCZĘŚLIWEGO!








coat - @ choies / dress - second hand / bag - @ choies / boots - @ choies